Przyprawowy zawrót głowy

Świat przypraw jest niezwykle bogaty. Mimo, że próbuję zgłębić jego tajniki już od przeszło pół roku, nadal pozostaje dla mnie ogromną tajemnicą. Bogactwo smaku, jakie ze sobą niesie jest tak duże, że ciężko odkryć je przy pierwszy podejściu. Dziś chciałabym Wam przedstawić drugą część informacji o przyprawach najczęściej dostępnych na rynku i w naszych kuchniach.

Liść laurowy – w dzieciństwie kojarzył mi się z wieńcami, którymi dekorowano głowy zwycięzców różnych zawodów sportowych. Dopiero później dowiedziałam się, że można wykorzystywać go także w sztuce kulinarnej. Nadaje się praktycznie do wszystkich dań mięsnych i zup. Dodaje potrawom lekko pikantnego smaku. Z uwagi na rozmiar wskazane i niejadalność wskazane jest, by wyjąć go z potrawy przed podaniem.

Ziele angielskie – niezrównany dodatek zup i gulaszów. Ta przyprawa łączy w sobie wszystko co najlepsze z gałki muszkatołowej, cynamonu i pieprzu. W ten sposób nasze dania wzbogacane są o pikantny smak i korzenny aromat.

Bazylia – dominująca przyprawa kuchni śródziemnomorskiej. Doskonale komponuje się z pomidorami i daniami, które zawierają je w swoim składzie. Dodając ją do pizzy lub makaronu można zyskać namiastkę obiadu we włoskiej restauracji.

Cząber – przyprawa, która nie występuje w mojej kuchni a to dlatego, że stanowi katalizator głównie dla dań opartych na fasoli, grochu i roślinach strączkowych, za którymi nie przepadam. Niemniej jednak można dodać ją także do zup jarzynowych, mięsnych farszów oraz dań z tłustych mięs. W połączeniu z tymiankiem i majerankiem tworzy fajny mix do wielu dań.

Estragon – nie mylić z grupą kobiecych hormonów estrogenem, to przyprawa o słodkawym zapachu i korzenno-ziołowym smaku. Znana z kuchni śródziemnomorskiej. Stosowana jest w daniach z mięs białych, twarogach oraz sałatkach warzywnych. Świetnie spisuje się także jako dodatek do kiszonych ogórków. Dzięki niej, zachowują one jędrność i trwałość.

Lubczyk – polecany jest do przyprawiania zup, sosów oraz potraw warzywnych. Ma korzenny aromat, który sprawia że komponuje się także z ryżem i mięsem. Znany jest jako afrodyzjak, choć w smak ma ostry i nieco palący.

Koper – jedna z najpowszechniejszych przypraw w Polsce. Stosowany głównie jako posypka na ziemniaki. Niemniej jednak doskonale sprawdzi się jako dodatek do sałatek, młodej kapusty, sosów, serów i jaj. Dodatkowo stosowany do kiszenia ogórków i marynat. Zawiera w sobie sole mineralne i witaminy z grupy B, PP, C i A, więc warto urozmaicać nim codzienne potrawy.

Źródło: Miguel Á. Padriñán by Pexels

Majeranek – to roślina, której rodowód sięga Bliskiego Wschodu. W polskiej kuchni stosowany głównie jako składnik domowych wędlin, potraw mięsnych i zup tzw. zasmażanych. Dla wzbogacenia smaku stosowany jest w połączeniu z tymiankiem. 

Natka pietruszki – czyli zamiennik kopru. Niemniej jednak poza tym, że stanowi element dekoracyjny wielu dań, wpływa na zachowanie świeżego oddechu, dlatego wykorzystywana jest do dań rybnych i w połączeniu z czosnkiem. Jej cierpki, aromatyczny smak pasuje do wszystkiego, dlatego wiele osób wykorzystuje ją do zup, sosów i sałatek.  

Oregano –  ma przyjemny i delikatny zapach oraz korzenny aromat. Dodaje się go do dań mięsnych, sosów i zawiesistych zup. Jest podstawową przyprawą kuchni włoskiej, hiszpańskiej i meksykańskiej. Współgra z innymi przyprawami Morza Śródziemnego tj. bazylią, tymiankiem i majerankiem.

Rozmaryn – kluczowy składnik ziół prowansalskich. Stanowi uzupełnienie dań mięsnych, zup jarzynowych oraz ciemnych sosów. Ma lekko palący, gorzki smak i silny zapach. Doskonale sprawdza się jako składnik potraw z grzybami.

Tymianek – wiedzieliście, że występuje aż  w 100 odmianach? Ten dostępny na sklepowych półkach wydobędzie smak z kapusty oraz farszu do pierogów wigilijnych. Można stosować go także do ryb i dań mięsnych. 

Zioła prowansalskie – to mieszanka rozmarynu, Bazyli, tymianku, szałwii, mięty pieprzowej cząbru i majeranku. Jej nazwa wywodzi się od Prowansji – francuskiego regionu, który słynie z ziół. Polecane są szczególnie do dań tłustych oraz jako element diety bezsolnej. Nadają się zarówno do sosów, zup, nabiału jak  również mięsa i ryb.

     

Nie wiem, jak Wy ale ja często zaglądam do przyprawowej ściągawki. Wszystko dlatego, że chciałabym aby moje potrawy były smaczne i zdrowe. Nie jestem zwolenniczką sypania ziół jak leci, wolałabym by każda dodana do jedzenia szczypta była przemyślana i adekwatna do przygotowywanego dania. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się opanować tę wiedzę i nie będę musiała zaglądać na bloga za każdym razem jak zaczynam gotować.

     

A Wy jak radzicie sobie z tak dużą liczbą przypraw? 

4 thoughts on “Przyprawowy zawrót głowy”

  1. Osobiście nie mam żadnej takiej ściągi, po prostu wszystko robię intuicyjnie i jeszcze nie zdarzyło mi się pomylić 😉 Szczególnie lubię bazylię, natkę pietruszki, koper i suszone papryczki chilli 😉

    1. Dla mnie chili jest zbyt ostre więc nie mam go w swojej kuchni. Na co dzień też działam bez ściągawki, ale jak zaczynałam przygodę z gotowaniem, wolałam nie urozmaicać potraw czymś, o czym nie miałam zielonego pojęcia 🙂

  2. Świetny krótki przewodnik po przyprawach 🙂 Ja bardzo boję się używać przypraw, bo nie wiem, co pasuje do czego. Na szczęście wszystko smakuje mi albo nieprzyprawione, albo przyprawione czosnkiem 😀 I tego się trzymam 😀

    1. Ja początkowo też się bałam, ale już wiem co i jak dodawać. Co do jedzenia nieprzyprawionego, też nie mam z tym problemów, ale goście często narzekają, że coś mdłe mi wszystko wychodzi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.