Maroko – wzdłuż wybrzeża Atlantyku

Czytam właśnie książkę, w której jedna z bohaterek marzy o tym, aby usiąść nad brzegiem oceanu i na niego popatrzeć. To niezwykłe i dość prostoduszne pragnienie uświadomiło mi, że nie tylko mogłam w swoim życiu przyjrzeć się oceanowi, ale miałam też okazję, by pomoczyć w nim nogi. Jak zaczęłam się nad tym intensywniej zastanawiać, do odkryłam, że w trakcie swojej podróży do Maroka miałam możliwość obejrzeć Atlantyk co najmniej z perspektywy trzech miejscowości – Agadiru, Al Dżadidy oraz Essouiry. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o tych dwóch ostatnich.

Portugalski Mazagan, marokańska – Al Dżadida

To miasto w zachodnim Maroku zawdzięcza swoje istnienie kolonizacji portugalskiej z początków XVI wieku. Wówczas ciekawscy Europejczycy poszukiwali drogi do Indii, a po drodze budowali porty do aprowizacji swoich statków. Tak narodziły się osady w Safi, Tangerze, Agadirze i Al Dżadidzie. Portugalczycy bardzo zżyli się z miasteczkiem i długi czas nie chcieli go opuścić. W ogóle jak na ówczesne realia stworzyli bardzo nowoczesne zabudowania. Z ich inicjatywy powstał fort, który przez wiele lat uważany był za trudny do zdobycia. Fenomen tej budowli tkwił w pięciokątnej konstrukcji, która powodowała, że z trzech stron była ona otoczona przez wodę, a z dwóch – przez ląd. W fortyfikacji zbudowano również suchy dok i zamykaną śluzę, co dawało jej wiele punktów do obrony. Jednakże pod naciskiem Berberów w osadzie zaczął panować ścisk, bo z Portugalii zaczęły napływać posiłki do obrony miasta. Ostatecznie cała społeczność przeniosła się w 1769 r. do Brazylii. Ludzie opuszczając Maroko zniszczyli wszystko, co udało im się zgromadzić w ciągu życia. Zburzono ołtarze, łamano koniom nogi i burzono budynki. Wszystko po to, aby nie pozostawić nic, co mogłoby się przydać Berberom. Po wyjeździe Portugalczyków tereny te zostały zasiedlone przez Żydów, a następnie biednych Marokańczyków. Obecnie jest to ulubione miejsce rodzimej ludności do spędzania wakacji nad oceanem.

Cysterna portugalska

To obecnie główna atrakcja turystyczna Al Dżadidy. Powstała jako efekt zapotrzebowania Portugalczyków na wodę, gdyż Berberowie chcąc opanować te tereny odcięli osiedle od dopływu świeżej wody górskiej. W konsekwencji Europejczycy zmuszeni byli czerpać deszczówkę. To duże pomieszczenie z dziurą w dachu, przez którą wlatywała woda. Następnie była ona wyciągana jak ze studni i służyła mieszkańcom do codziennych czynności.

Cysterna Portugalska
Źródło: Niezbędnik Domowy

Bastion Anioła

Kompleks pozostałości fortyfikacji portugalskich. Roztacza się z niego piękny widok na ocean. Oprócz tego, w kompleksie ruin dawnej osady Mazagan znajduje się kościół chrześcijański, wielki meczet oraz domy kupców żydowskich. Przyznam szczerze, że dość ciekawe połączenie jak na tak niewielką przestrzeń.

Rybacka Essauira

To kolejne miasteczko nad Atlantykiem. Tym razem założone przez Fenicjan. W połowie XVIII wieku miało tu miejsce ogromne trzęsienie ziemi, które popchnęło sułtana do podjęcia decyzji o zagospodarowaniu tego terenu pod port handlowy. Pierwotnie miał on odciążyć zniszczony port w Agadirze, ale z czasem zyskał miano samodzielnego ośrodka. Kwitł tu handel kością słoniową, zbożem, niewolnikami, końmi i solą. Obecnie miasto słynie z festiwalu muzyki gnaua, który odbywa się w czerwcu. Przyjeżdża na niego wiele osób z Europy Zachodniej. Dawniej impreza ta była ceniona przez hipisów, a na jednej z nich pojawił się nawet sam Sting. Miasto słynie także medyny wybudowanej w europejsko-arabskim stylu, dzięki czemu zawsze można trafić tu do głównej ulicy. W mieście jest też chata poświęcona Henrixowi. To też idealne miejsce do uprawiania windsurfingu i keitsurfingu. Kręcono też tu sceny do takich filmów jak Otello, Królestwo Niebieskie czy II sezonu Gry o tron. Z kolei miłośnicy pamiątek i pięknych gadżetów mogą nabyć tu piękne wyroby z drzewa tujowego.

Port w Essouirze
Źródło: Niezbędnik Domowy

Fajnie powspominać wakacje, szczególnie gdy aura za oknem coraz bardziej zbliża się do jesiennej pluchy i szarości.

   

A jakie Wy macie wspomnienia z tegorocznych wakacji?

12 thoughts on “Maroko – wzdłuż wybrzeża Atlantyku”

    1. Uwielbiam Bieszczady 🙂 Zazdroszczę Kazimierza Dolnego – byłam jako dziecko w podstawówce i muszę dopisać do listy celów wyjazdowych 🙂

  1. Ja w tym roku miałam okazję zwiedzić Pragę i kompletnie się zakochałam w tym mieście. Tyle pięknych budynków, taka różnorodność ludzi… Lubię takie miejsca i czułam się tam bardzo dobrze 🙂

    1. My też planowaliśmy wyjazd do Pragi, ale z uwagi na dość szybkie znalezienie pracy musieliśmy przełożyć wyjazd na przyszły rok 🙂

  2. W Maroku jeszcze nie byłam, ale na pewno kiedyś pojadę. Tak się tylko zastanawiałam, czy teraz jest tam dość bezpiecznie? Jaka jest ludność nastawiona przyjacielsko do obcokrajowców czy raczej podchodzą z dystansem?

    1. Ludność jest fenomenalna ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Są osoby, które próbują coś sprzedać (głównie dzieci), ale raczej nie zaczepiają turystów bez powodu. Ze wszystkimi starają się witać w ich ich ojczystym języku, co mnie osobiście zdumiewa, bo nie wiem, jak oni to robią, że potrafią odróżnić kto jest skąd. Poza tym, nie żebrzą i nie ma tam bezdomnych, więc raczej nie ma się czego bać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.