Balet: “Dziadek do orzechów”

Zbliżające się wielkimi krokami Boże Narodzenie powoduje, że mam ochotę już teraz pogrążyć się w tej cudownej, pełnej ciepła atmosferze Świąt. Jednocześnie daleka jestem od myślenia o wielkich porządkach, wigilijnych zakupach, czy prezentach. Moje myśli krążą raczej po orbicie kulturalnej. W natłoku przygotowań do Wigilii najchętniej zasiadłabym na widowni i nie zważając na nic, zajęłabym się utrzymywaniem świątecznego nastroju. Tym bardziej, że są ku temu możliwości. A wszystko za sprawą baletu „Dziadek do orzechów”.

Metryczka

Muzyka: Piotr Czajkowski

Choreografia: Toer van Schayk i Wayane Eagling

Dyrygent: Marta Kłuczyńska

Scenografia i kostiumy: Toer van Schayk

Obsada:

  • Klara – Yuka Ebihara/Mai Kageyama
  • Książę – Maksim Woitiul/Patryk Walczak
  • Dziadek do orzechów – Vladimir Yaroshenko/Paweł Koncewoj
  • Drosselmeyer – Wojciech Ślęzak/Kristóf Szabó/Carlos Martin Perez
  • Król Myszy – Paweł Koncewoj/ Jacek Tyski/Kurusz Wojeński
  • Luiza – Aneta Zbrzeźniak/Dagmara Dryl/Yurika Kitano/Emilia Stachurska

Liczba aktów: 2

Czas trwania: ok. 2 godziny 25 min.

Data: 17-23 grudnia 2015

Cena biletów: w tym sezonie w Warszawskiej Operze Narodowej nie ma już wolnych miejsc. My za miejsca na II balkonie płaciliśmy 32 zł ze zniżką studencką.

Zniżki: 20% dla uczniów, studentów, emerytów i rencistów oraz osób po 70 roku życia.

Źródło: Teatr Wielki Opera Narodowa

Fabuła

Akcja dzieje się w mikołajkowy wieczór. Dzieci Państwa Hitzigów (Klara, Jaś i Luiza) właśnie szykują się na to niezwykłe wydarzenie. W domu panuje iście świąteczna atmosfera. Zbierają się goście, jest gwarno i bardzo wesoło. Dzieci odwiedza Święty Mikołaj, a po jego wyjściu przyjaciel rodziny Drosselmeyer opowiada bajkę o księciu zamienionym przez złego Króla Myszy w Dziadka do Orzechów. Klara współczuje drewnianej lalce, którą właśnie otrzymała. Jednakże późna pora sprawia, że jak inne dzieci zmuszona jest iść spać. Gdy zasypia, jej pokój nawiedza Król Myszy z bandą swoich pomocników i grozi zniszczeniem Dziadka do orzechów. Klara postanawia uratować lalkę, dzięki czemu przenosi się do niezwykłej i pełnej magii krainy. W trakcie snu spotyka ją wiele przygód, rozczarowań ale też niespodzianek. Dzięki temu, dziewczyna poznaje znaczenie braterskiej miłości i doświadcza pierwszego poważnego zauroczenia.

Co jest w nim niezwykłego?

„Dziadek do orzechów” to piękna opowieść o tym, jak ważna jest w życiu przyjaźń i zaufanie. Historia Klary uświadamia nam, że powinniśmy pomagać ludziom, których spotkało nieszczęście. Dzięki temu możemy zyskać ich miłość ale też dowiedzieć się, jak wiele sami posiadamy, nie będąc narażonymi na niebezpieczeństwa.

Mimo, że historia Klary ma ogromne znaczenie moralne, zasługuje na uznanie również ze względów artystycznych i wizualnych. Balet urzeka muzyką skomponowaną przez Piotra Czajkowskiego. Dzięki niej z łatwością możemy odróżnić chwile szczęśliwe dla bohaterów od tych przepełnionych lękiem. Na uznanie zasługuje również piękna scenografia, która idealnie wpisuje się w świąteczny nastój, powodując że ze niecierpliwieniem zaczynamy wyglądać na prezenty.

Dlaczego warto zobaczyć?

„Dziadek do orzechów” to klasyka baletu. Historia ta stała się obiektem wielu aranżacji i to niemal we wszystkich formach sztuki. Warto znać losy Klary, Jasia i zamienionego w lalkę Księcia, którzy z powodzeniem toczą walkę ze złem. Chociaż są też filmowe wersje tej opowieści, to żadna z nich nie może konkurować z muzyką Czajkowskiego. Jeśli chcecie, aby Wasze uszy też miały coś w ten świąteczny czas, to warto  poświęcić 2 godz. 30 min. i wybrać się do opery.

Męskim okiem

Mój Mąż nie jest zwolennikiem baletów, ale ten naprawdę mu się podobał. Mówił nawet, że to najlepszy balet, jaki kiedykolwiek widział. Dzięki temu, że wykonanie jest na bardzo wysokim poziomie, a do tego postarano się o odtworzenie realiów XIX-wiecznego warszawskiego domu, historia przekazana przez choreografa jest wyjątkowo łatwa w odbiorze i bardzo czytelna. Zdaniem mojego Męża to przedstawienie robi ogromne wrażenie.

Źródło: Teatr Wielki Opera Narodowa

Kobiece spojrzenie

Całkowicie zgadzam się z męską opinią. „Dziadek do orzechów” to fantastyczny balet, w którym każdy element dopracowany jest w najdrobniejszych szczegółach. Jasny przekaz jaki płynie z tej opowieści z pewnością dotrze do dorosłych i dzieci. To właśnie najmłodsi są często najbardziej reprezentowaną grupą wiekową na widowni. Wszystko dlatego, że sztuka jest tak dobra, a przy tym tak przyjemna w odbiorze. Mogę ją spokojnie polecić wszystkim tym, którzy nie mają przekonania do tej formy ekspresji artystycznej. Gwarantuję, że z łatwością zrozumiecie akcję i będziecie zachwyceni wykonaniem.

       

Chyba nie będzie przesadą, jak napiszę, że „Dziadek do orzechów” to taki baletowy must see okresu około świątecznego. Tak jak wiele osób nie wyobraża sobie Bożego Narodzenia bez obejrzenia przygód Kevina, tak ja nie mogę oprzeć się pokusie, by choć nie pomyśleć o tej sztuce baletowej. Wywołuje ona u mnie pozytywne wibracje, które jak nic są potrzebne, by nie zwariować w natłoku spraw do załatwienia przed wigilijną wieczerzą.

    

A Wy widzieliście „Dziadka do orzechów”? Co Was wprawia w świąteczny nastrój?

2 thoughts on “Balet: “Dziadek do orzechów””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.